Andrzej FETISH Frankowski

Urodzony 12 listopada 1972 r. w Kętrzynie.

Od najmłodszych lat czuł wewnętrzną potrzebę zatrzymywania i utrwalania przelotnych chwil. Mimo iż jego zawodowe losy na początku nie były związane zupełnie z fotografią, na dzień dzisiejszy Andrzej Fetish Frankowski uchodzi bez wątpienia dla wielu za mistrza w dziedzinie aktu artystycznego.

Fotografia Fetisha odznacza się charakterystycznym dla niego stylem: wyrazistą kolorystyką, szczególnym sposobem kadrowania, czy też umiejętnością ukazywania emocji w połączeniu z pięknem kobiecego ciała. Konsekwencja jaką się kieruje zapewniła mu liczne grono wiernych odbiorców. Andrzej Frankowski to indywidualista. Nie związany z organizacjami czy też kołami fotograficznymi podąża twórczą drogą snując swoją wyjątkową opowieść. Jej głównymi bohaterkami są kobiety, które przedstawia na swoich fotografiach.

W licznych referencjach odbiorcy Fetisha opisują go następującymi słowami:

- Myśliciel, symbolista, biblioman, czaruje światłem. Jego inwencja twórcza to studnia bez dna. Zdystansowany do siebie i skromny.

- Swoimi aktami Andrzej oddaje hołd każdej kobiecie.

- To coś więcej niż zdjęcia, to pewnego rodzaju magia, artyzm zawoalowany w skromność... choć efekty niesamowite. Powstaje coś, co widzą nie tylko oczy... Fetish ma duszę. To rzadkość.

- Cenię przede wszystkim za konsekwencję, styl, pieszczotę, umiejętność pokazania emocji, za namiętność, drapieżność, wrażliwość, czułość... Uwielbiam Pana prace Panie Andrzeju.

- Fotografia Fetisha kipi seksualnością, wyrazistością. Autor posiada bez wątpienia umiejętność pokazywania całej złożoności kobiety: od jej wampirowatości, poprzez w pełni świadomą kokieterię i perfidność, aż po niezwykłą subtelność... Dobrze rozłożony wachlarz charakterów i emocji.

- Andrzej Fetish Frankowski... po trochę pustelnik, słyszący i widzący to co dla zwykłych niewidzialne, z drugiej strony świetny rozmówca. Jego tajemniczość intryguje. Za nią kryje się wielka wrażliwość i tęsknota. Czarodziej i fotograficzny mistrz.

- Koneser kobiecego piękna, ocean spokoju, człowiek zagadka... Z namaszczeniem podchodzi do tego co robi.

- Tego Pana nie trzeba polecać... to ikona fotografii.

A sam o sobie Andrzej Fetish Frankowski mówi:

- Nigdy i nigdzie nie należałem do żadnej organizacji fotograficznej. Zawsze sam... Żaden też ze mnie artysta, a nawet bardziej prosty robol. Po prostu robię i się tym fascynuję, a wychodzi ot samo z siebie. Jestem skromny jak i pyszny, bo wszystko ma swoje dwie strony. Natura, symbolizm, antycywilizacja to hasła, które mnie inspirują. Nie pokazuję duszy modelek ale swoją. Może po części to też próba wyleczenia samoniedoskonałości ? Kto wie... 

http://plfoto.com/72800/autor.html
http://fetish.digart.pl/